Większość osób rezygnuje z kompostu, bo „to trwa wieki”. Sam też kiedyś patrzyłem na tę smętną kupkę liści i trawy i myślałem: „przecież to się nigdy nie przerobi”. Dopiero gdy zacząłem świadomie ustawiać pryzmę, nagle okazało się, że czas kompostowania da się skrócić z roku do kilku tygodni.

W domowych warunkach rozrzut jest ogromny: od 6–12 tygodni przy dobrze prowadzonej metodzie „na gorąco” aż do 12–18 miesięcy, jeśli wszystko dzieje się „samo”. I to nie jest kwestia szczęścia, tylko organizacji.

  • Przy kompostowaniu na gorąco, gdy pilnujesz proporcji materiałów, napowietrzasz i dbasz o wilgotność, kompost masz w 6–12 tygodni, a przy naprawdę zdyscyplinowanej pracy nawet szybciej.
  • Przy kompostowaniu na zimno, czyli „wrzucam, zapominam”, efekt widzisz zwykle po 6–18 miesiącach. Działa, ale trzeba uzbroić się w cierpliwość.

Po co się w ogóle szarpać o szybszy efekt?

  • Bo 30–50% domowych odpadów (obierki, resztki roślinne, liście) zamiast jechać do śmieciarki, wraca do Twojej gleby.
  • Bo każdy worek kupnego podłoża i każdy nawóz, którego nie musisz kupić, to realne oszczędności.
  • Bo dobry kompost robi z nawet słabej ziemi zupełnie inny materiał: zatrzymuje wodę, rozluźnia glinę, „skleja” piaski i karmi mikroorganizmy.

Czyli: jeden dobrze przemyślany kompostownik = mniej śmieci, mniej wydatków i zdrowsza gleba. Poniżej pokazuję, jak z „powolnej kupki” zrobić szybki kompostownik, który faktycznie pracuje.

Gorąco czy na zimno? Dwie drogi do kompostu

To, ile trwa kompostowanie, w praktyce zależy głównie od tego, którą z dwóch dróg wybierzesz.

Kompostowanie na gorąco – gdy liczy się tempo

Jeśli chcesz kompostu „na sezon”, a nie „na za dwa lata”, potrzebujesz pryzmy, która się nagrzewa.

Przy dobrze prowadzonej pryzmie „na gorąco”:

  • kompost dojrzewa w 6–12 tygodni,
  • wewnątrz stosu temperatura trzyma 55–65°C,
  • przy tej temperaturze znika większość nasion chwastów i wiele patogenów.

Ale jest haczyk: to wymaga dyscypliny.

Prawdziwy „hot composting” wygląda mniej więcej tak:

  • pierwsze 24–48 godzin po złożeniu pryzmy są krytyczne – jeśli w tym czasie pryzma jest zbyt sucha lub zmarznięta, potrafi zostać „zimna” przez kolejne miesiące;
  • przez pierwszy etap często trzeba przerzucać pryzmę co 2–3 dni, albo przynajmniej zrobić dwa solidne przewrócenia w ciągu pierwszych 4–6 tygodni;
  • materiał musi mieć dobrą strukturę – sama „papka” z kosiarki nie zadziała, o tym za chwilę.

Ta metoda jest dla tych, którzy lubią „pogrzebać” przy kompoście i chcą efektu szybko.

Kompostowanie na zimno – wrzucasz i zapominasz

Druga opcja to klasyka: pojemnik lub kąt ogrodu, do którego wrzucasz odpady, od czasu do czasu coś poruszysz widłami, czasem podlejesz.

  • temperatura w środku zwykle nie przekracza 40°C,
  • czas kompostowania: 6–18 miesięcy,
  • niewielka obsługa, ale większe ryzyko, że przetrwają nasiona chwastów.

Idealne rozwiązanie, jeśli masz mało czasu, a bardziej niż na szybkości zależy Ci na tym, by odpady nie jechały na wysypisko.

Jak wybrać?

  • Mały ogród, mało odpadów, mało czasu?
    Postaw na zimno – wrzucasz, czasem podlewasz, koniec historii.
  • Dużo trawy, liści i chęć, by nawozić grządki własnym kompostem w tym samym sezonie?
    Wchodzisz w gorący kompost, pilnujesz struktury, proporcji i przewracania.

W skrócie

  • Gorąco = więcej roboty, kompost po 6–12 tygodniach.
  • Zimno = mniej roboty, kompost po 6–18 miesiącach.
  • Powyżej 55°C – ekspres, poniżej 40°C – tryb „powolny”.

Co tak naprawdę przyspiesza kompost? Proporcje C:N

Mikroorganizmy mają swoją „dietę”: chcą mniej więcej 25–30 części węgla (C) na 1 część azotu (N). Jeśli w pryzmie się do tego zbliżysz, kompost będzie pracował jak dobrze ustawiony piec.

Dla ogrodnika brzmi to bardziej tak:

  • 3 części „brązowych” (suchych)
  • na 1 część „zielonych” (świeżych, wilgotnych) – objętościowo.

Co jest brązowe, a co zielone?

  • Brązowe (wysoki C, „paliwo”)
    Suche liście, słoma, rozdrobnione gałązki, trociny, papier, karton.
    Dają energię, ale też strukturę – powietrze ma jak krążyć.

  • Zielone (wysoki N, „białko”)
    Świeża trawa, resztki warzyw i owoców, chwasty bez nasion, fusy z kawy.
    To „dopalacz” procesu, ale w nadmiarze robi się z tego gnojówka.

Przy dobrym C:N i odpowiednich warunkach:

  • metoda na gorąco daje kompost w 6–12 tygodni,
  • przy przeładowaniu brązem robisz kompost „na trzy lata”,
  • przy przeładowaniu zielonym urządzasz sobie fermentator, a nie kompostownik.

Gdy przesadzisz w jedną stronę

Za dużo brązowego (C:N > 40:1):

  • pryzma sucha, włóknista,
  • nie grzeje się, wygląda, jakby była „martwa”,
  • czas dojrzewania wydłuża się o wiele miesięcy.

Za dużo zielonego (C:N < 20:1):

  • uderza zapach amoniaku,
  • materiał się zlepia, zaczyna się rozkład beztlenowy (gnicie),
  • muchy i inne atrakcje.

Najprościej:

  • każdą warstwę trawy, kuchennych resztek, fusów z kawy
  • przykrywaj 2–3 warstwami brązowych (liście, słoma, karton),
  • pojedyńcze warstwy rób na 5–10 cm grubości.

To wystarcza, żeby bez liczenia atomów C i N utrzymać pryzmę w ryzach.

Struktura pryzmy: ważniejsza niż „idealne proporcje”

SEO-owe poradniki klepią w kółko o C:N. W praktyce, po kilku latach zabawy z pryzmami, widzę, że często ważniejsza od proporcji jest struktura.

Dlaczego struktura jest krytyczna?

Jeśli wrzucisz do kompostownika samą mokrą, zmiażdżoną trawę albo bardzo drobno zmielone odpady, dostajesz beton:
masa się zacementuje, powietrze nie ma jak wejść, robi się beztlenowo i śmierdząco.

Dlatego w każdej pryzmie potrzebne jest „rusztowanie”:

  • grubsze łodygi,
  • cienkie gałązki,
  • pocięta, ale nie na miazgę, słoma.

Tworzą one pionowe kanały powietrzne. I to właśnie one często szybciej podnoszą temperaturę pryzmy niż aptekarsko odmierzany C:N. Dobrze zrobione „rusztowanie” potrafi w kilka dni wprowadzić pryzmę w fazę termofilną, podczas gdy rozciapany, mokry materiał leży i gnije.

PRO TIP
Zamiast mielić wszystko na pył, rozdrabniaj z głową. Liście – tak. Grubsze łodygi – na kilka–kilkanaście cm, ale nie na „kaszę”. Nie chcesz papki, tylko porowatą, sprężystą masę.

Jak układać pryzmę, żeby naprawdę przyspieszyć kompostowanie?

Wyobraź sobie warstwowy tort, tylko z liści, trawy i resztek kuchennych.

Proporcje i warstwy

  • trzy „miarki” brązowych,
  • jedna „miarka” zielonych,
  • każda warstwa po 5–10 cm.

Brązowe:

  • suche liście, słoma, pocięte gałęzie, karton, papier.

Zielone:

  • skoszona trawa, obierki i resztki warzyw, fusy z kawy, świeże chwasty bez nasion.

Fusy z kawy traktuj jak zielone. Syp cienko i zawsze przykrywaj brązowym, bo potrafią zbić się w lepką, zaskorupioną masę.

Jak układać krok po kroku

  1. Dno – przewiewna warstwa gałązek, grubszego „brązu”. To pierwszy „ruszt” dla tlenu.
  2. Potem na zmianę:
    • zielone 5–10 cm,
    • brązowe 5–10 cm.
  3. Świeżą trawę od razu mieszaj z suchym materiałem – nie rób grubych, mokrych „naleśników”.
  4. Resztki kuchenne zawsze przykrywaj brązem – mniej zapachu, mniej much.
  5. Pryzmę zawsze zamykaj brązową warstwą.

Tyle. To już samo w sobie potrafi skrócić czas dojrzewania o 30–50% w porównaniu z wersją „wrzucam jak leci”.

Rozdrabnianie: przyspieszenie tak, ale z umiarem

Częsta rada: „im drobniej, tym szybciej”. Tylko że:

  • lekko pocięte materiały – tak,
  • miazga – nie.

Co przyspiesza:

  • gałęzie – pocięte na kilkanaście cm; nierozdrobnione potrafią „wystawać” z kompostu po 2–3 latach,
  • liście – przejechane kosiarką, nie zbijają się w nieprzepuszczalne „placki”,
  • resztki kuchenne – pokrojone, choćby na połówki.

Czego unikać:

  • bardzo zmiażdżonych, mokrących frakcji z rozdrabniacza bez domieszki struktury – zrobi się „kisiel”, nie pryzma.

Jeżeli masz rozdrabniacz, zawsze mieszaj jego produkt z czymś suchym i sztywniejszym (słoma, patyki, suche liście).

Co nie powinno trafić do kompostownika?

Żeby kompost był szybki, czysty i bez smrodu, omijaj kilka grup „kłopotliwych” odpadów:

  • Kości – prawie się nie rozkładają, za to świetnie wabią psy, lisy, szczury.
  • Mięso i wędliny – szybko gniją, smród gwarantowany, zwierzyna też.
  • Tłuszcze (oleje, sosy, smalec, masło) – oblepiają materiał, odcinają tlen, tworzą śluz.
  • Mocno przetworzone jedzenie – panierki, ciężkie sosy, dania gotowe; to nie jest „czysty” materiał organiczny, łatwo rozjeżdża pH i równowagę biologiczną.
  • Wielkie porcje bardzo mokrych odpadów (wytłoki z soków itd.) – jeśli już, to tylko wymieszane z dużą ilością suchych frakcji.

Zasada jest prosta: jeśli pachnie jak śmietnik, jest tłuste albo twarde jak kość – trzymaj to z dala od kompostu.

Wilgotność i tlen: dwa parametry, które robią 90% roboty

Tu kończą się mity, a zaczyna fizyka.

Wilgotność – test „wilgotnej gąbki”

Cel: 50–60% wilgotności. W praktyce:

  • bierzesz garść kompostu,
  • ściskasz mocno w dłoni.

Jeśli:

  • jest jak wilgotna, dobrze odciśnięta gąbka – jest dobrze,
  • leje się strumień – za mokro,
  • rozsypuje się jak proch – za sucho.

Za sucho – mikroorganizmy usypiają, proces praktycznie staje.
Za mokro – tlen nie ma jak wejść, robi się bagienko i smród.

Napowietrzanie – przewracanie pryzmy

Tlen w pryzmie to:

  • szybszy rozkład,
  • mniej zapachów,
  • wyższa temperatura.

Przy metodzie na gorąco:

  • przewracaj pryzmę co 1–2 tygodnie,
  • w pierwszych 2 tygodniach możesz nawet częściej – to często decyduje, czy „wejdzie w temperaturę”.

Widły ogrodowe są tu najlepsze – wbijasz, unosisz, mieszasz. Przy każdym przerzucaniu:

  • zamieniasz środek z bokami,
  • wyrównujesz wilgotność,
  • rozbijasz zbite, beztlenowe kieszenie.

Brak mieszania potrafi wydłużyć dojrzewanie o kilka dodatkowych miesięcy.

Temperatura i rozmiar pryzmy – dlaczego „mała kupka” się nie grzeje

Żeby kompost „ wszedł w temperaturę”:

  • musi mieć dość masy,
  • musi być osłonięty,
  • nie może być rozmoknięty.

Jaki rozmiar?

Do sensownego kompostowania na gorąco:

  • ok. 1 m³ pryzmy (np. 1 × 1 × 1 m).

Taka bryła:

  • wolniej się wychładza,
  • łatwiej osiąga 55–65°C,
  • jest mniej wrażliwa na wiatr i chłód.

Kompostowniki < 0,5 m³ (małe skrzynki, wiadra):

  • ledwo się nagrzewają,
  • dobrze działają głównie w roli „zimnego” kompostu.

Po co pokrywa?

Pokrywa kompostownika:

  • ogranicza przelewanie deszczem (a więc „kiszenie” pryzmy),
  • trzyma ciepło i wilgoć,
  • stabilizuje warunki przy wahaniach temperatury.

Dobrze działa też prosty daszek czy gruba warstwa słomy na wierzchu.

Zima i mikroklimat – detale, które robią różnicę

Kompostowanie zimą jest możliwe, pod kilkoma warunkami:

  • większa masa (około 1 m³),
  • porządna pokrywa,
  • choć trochę osłonięte miejsce.

Mikroklimat robi różnicę. Pryzma:

  • przy południowej, nagrzewającej się ścianie
  • i osłonięta od wiatru

będzie mieć w środku kilka stopni więcej niż ta postawiona na otwartej, przewiewnej działce. Czasem te 2–4°C przesądzają o tym, czy utrzymasz fazę termiczną, czy pryzma „siądzie”.

Aktywatory kompostu: co faktycznie działa, a co jest marketingiem

Preparaty typu „starter kompostu” nie są ściemą, ale też nie są cudownym lekiem, jeśli pryzma jest źle zrobiona.

Gotowe aktywatory (Eko-komposty, bakterie w proszku itd.):

  • dostarczają zestaw mikroorganizmów i enzymów,
  • w sprzyjających warunkach potrafią skrócić czas o 20–40%,
  • przydają się szczególnie przy:
    • bardzo „jałowych” materiałach (dużo suchej drobnicy),
    • pierwszym kompostowniku, bez starego kompostu.

Ale:

  • jeśli pryzma jest za mokra, zbita, bez powietrza
    → nawet najlepszy starter pójdzie w błoto.

Domowe „dopalacze”

Tu zaczyna się praktyka z forów i ogródków.

Świetnie działa:

  • Garść brudnej ziemi lub starego kompostu
    Kilka łopat między warstwy to często lepsza i bogatsza inokulacja niż większość komercyjnych preparatów. Masz tam lokalne bakterie, grzyby, pierwotniaki – pełne „życie glebowe”.

  • Źródła azotu:

    • Mocznik – bardzo szybki dopalacz azotowy, ale łatwo przesadzić; dawkuj oszczędnie i dobrze mieszaj.
    • Świeża trawa – klasyczny „zielony”, tylko cienkimi warstwami.
    • Fusy z kawy – dobry „zielony” na małą skalę, cienko i zawsze z brązem.
    • Obornik – turbo-przyśpieszacz przy dużej ilości liści.
  • Rozcieńczony mocz (1:3–1:10)
    Mało kto o tym pisze, a to jeden z najskuteczniejszych domowych „dopalaczy”:

    • jest świetnym, szybko działającym źródłem azotu,
    • jednocześnie startuje mikrobiologię.
      Najlepiej stosować go punktowo, na nowe warstwy – nie zalewaj całej starej pryzmy, bo możesz ją zasolić i przydusić istniejącą mikroflorę.
  • Ziołowe wyciągi (rumianek, krwawnik, mniszek)
    Stara szkoła biodynamiczna, ale w praktyce pomaga wygładzić proces, ogranicza smrody.

Składniki mineralne dla mikrobów

Mówi się głównie o azocie, ale w praktyce mikroby potrzebują też:

  • fosforu,
  • siarki,
  • mikroelementów.

Małe dodatki:

  • mączka kostna,
  • popiół drzewny (z umiarem, bez węgla i śmieci),
  • mączka skalna

działają jak „suplementy” dla mikroorganizmów.

Przy dużej ilości kwaśnego materiału:

  • igliwie, kora, trociny z iglastych
    warto co kilka warstw dodać trochę:

  • wapna ogrodniczego lub

  • właśnie popiołu

– przyspiesza to rozkład ligniny i stabilizuje pH.

Dżdżownice kompostowe – turbo-kompost w małej skali

Jeśli nie masz miejsca na wielką pryzmę, możesz pójść w drugą stronę: kompostownik z dżdżownicami.

Jak to działa:

  • w pojemniku (skrzynka, specjalny wormbox) żyją m.in. dżdżownice kalifornijskie,
  • zjadają resztki kuchenne, rozdrabniają je i „zaszczepiają” mikroorganizmami,
  • wynikiem jest bardzo drobny, ciemny wermikompost.

Zalety:

  • działa w małej skali – nawet na balkonie, w piwnicy czy na klatce,
  • pracuje cały rok, jeśli nie wymrozisz ani nie ugotujesz dżdżownic,
  • kompost jest bardzo skoncentrowanym nawozem – idealny do donic i skrzynek.

Czas:

  • pierwsze partie masz często już po 2–3 miesiącach.

Ograniczenia:

  • to nie jest rozwiązanie na „pół działki trawy” – nadaje się głównie na odpady kuchenne i drobną zieleninę.

Liście jesienne – skarb, który łatwo „zepsuć”

Jesienią wielu ogrodników robi ten sam błąd: zgarnia liście w wielką kupę, zostawia i czeka na „cud”. Cud się nie dzieje, bo:

  • mokre liście sklejają się w nieprzepuszczalną masę,
  • w środku jest mało tlenu,
  • rozkład idzie bardzo wolno.

Jak to ograć?

  1. Rozdrabniaj liście – przejedź kosiarką, poszatkuj. Zwiększasz powierzchnię działania dla mikroorganizmów.
  2. Mieszaj z zielonym – liście to prawie sam węgiel; bez trawy, resztek kuchennych czy obornika proces się wlecze.
  3. Nie rób grubych warstw – cienkie, przekładane innymi materiałami warstwy, zamiast jednej, zwartej „kołdry”.
  4. Pilnuj wilgotności – zbyt suche liście nie ruszą, zbyt mokre – zgniją w beztlenie.

Tak potraktowane liście stają się świetnym „brązowym szkieletem” pryzmy, zamiast blokować proces.

Najczęstsze problemy i szybkie ratowanie pryzmy

1. Smród ze śmietnika

Przyczyny:

  • za dużo „zielonego”,
  • za mokro,
  • brak powietrza.

Co robisz:

  • dorzucasz dużo brązów (liście, słoma, karton, trociny),
  • przerzucasz całość widłami,
  • zabezpieczasz przed dalszym przelewaniem deszczem.

Zapach zwykle wyraźnie słabnie już po jednym porządnym przewróceniu.

2. Za mokry kompost

Objawy:

  • ciężka, śliska masa,
  • po ściśnięciu leje się woda,
  • często kwaśny, gnilny zapach.

Ratunek:

  • suche, porowate frakcje (słoma, suche liście, gałęzie, karton),
  • intensywne mieszanie,
  • przykrycie pryzmy przed deszczem.

3. Za suchy kompost

Objawy:

  • sypki, pylisty materiał,
  • nic się nie grzeje,
  • rozkład stoi.

Ratunek:

  • równomierne podlewanie (nie jednorazowe zalanie),
  • dorzucenie nieco „zielonego”,
  • lekkie przemieszenie, żeby woda się rozprowadziła.

4. Kompost pozostaje chłodny

Sprawdź 4 rzeczy:

  1. Objętość – masz choć w przybliżeniu 1 m³?
  2. C:N – nie jedziesz samym brązem albo samą trawą?
  3. Wilgotność – nie jest ani suchy, ani bagienny?
  4. Napowietrzenie – dawałeś mu w ogóle tlen?

Poprawiasz to, co kulawe, przerzucasz i w wielu przypadkach pryzma w ciągu kilku dni zaczyna się nagrzewać.

Kiedy kompost jest naprawdę gotowy?

Dojrzały kompost to nie tylko „coś czarnego w skrzynce”. To materiał, którym nie zrobisz roślinom krzywdy.

Jak go poznać:

  • kolor – ciemny, jak leśna ziemia,
  • struktura – krucha, drobna, rozsypuje się w palcach,
  • zapach – ziemisty, przyjemny, jak las po deszczu,
  • resztki – brak wyraźnie rozpoznawalnych obierek, łodyg (poza pojedynczymi twardszymi elementami).

Jeśli:

  • pachnie kwaśno,
  • ma jeszcze wyraźne fragmenty świeżych resztek,
  • grzeje się,

to znaczy, że ciągle „je” azot. W grządce warzywnej taki materiał może go roślinom na chwilę „zabrać”, zamiast oddać.

Co zrobić z częściowo przerobionym kompostem?

Nie musisz wszystkiego czekać do ideału.

  • Świetnie sprawdza się jako mulcz:
    • rozkładasz go na powierzchni gleby,
    • kompostowanie kończy się in situ,
    • jednocześnie:
      • tłumisz chwasty,
      • ograniczasz parowanie,
      • dożywiasz glebę.

Pod młode siewki i wrażliwe warzywa – dawaj tylko kompost w pełni dojrzały. Ten „półprodukt” zostaw na wierzch rabat, pod krzewy, drzewa, w miejsca mniej wrażliwe.

FAQ – najczęstsze pytania o przyspieszanie kompostu

Jak szybko można uzyskać kompost metodą na gorąco?
Przy dobrych proporcjach, porządnej strukturze, wilgotności i regularnym przewracaniu 4–8 tygodni jest absolutnie realne. W praktyce większość ogrodników, którzy dopiero zaczynają, kończy w 6–12 tygodniach – i to już jest przeskok z „kompostu na rok”.

Jak w praktyce utrzymać optymalny stosunek C:N?
Nie licz dokładnie. Celuj w:

  • około 2–3 części brązów (liście, słoma, karton)
  • na 1 część zielonych (trawa, resztki kuchenne).

Jeśli:

  • pryzma się nagrzewa,
  • nie śmierdzi,
  • nie jest ani błotem, ani pyłem,

to C:N masz „w okolicy ideału”.

Co się stanie, jeśli będzie za dużo brązów lub zielonych?

  • Za dużo brązów: sucho, chłodno, bardzo wolny rozkład.
  • Za dużo zielonych: mokro, smród, ryzyko gnicia i beztlenowych kieszeni.

W praktyce: jak śmierdzi – dorzuć brązów, jak stoi i jest suche – dorzuć zielonych i wody.

Plan działania – checklista szybkiego kompostu

Na koniec konkretny schemat, który sam bym chciał dostać, gdy zaczynałem.

  1. Miejsce i pojemnik

    • kompostownik na ziemi, nie na betonie,
    • półcień, najlepiej przy ścianie lub żywopłocie, osłonięty od wiatru,
    • ściany z przerwami (deski, ażurowy plastik), nie szczelna beczka.
  2. Zbierz materiał brązowy i zielony

    • brązowy: suche liście, słoma, tektura, cienkie gałązki, trociny (z umiarem),
    • zielony: trawa, resztki warzyw, fusy z kawy, świeże chwasty.
  3. Zadbaj o strukturę

    • na dnie warstwa gałązek jako „ruszt”,
    • nie miel wszystkiego na papkę, zostaw trochę sztywniejszych elementów.
  4. Układaj warstwami

    • zielone 5–10 cm,
    • brązowe 5–10 cm,
    • co kilka warstw garść starego kompostu lub ziemi jako naturalny starter,
    • możesz punktowo podlać rozcieńczonym moczem (1:3–1:10) na świeże warstwy.
  5. Pilnuj wilgotności

    • test „wilgotnej gąbki” z ręki – poprawiasz wodą lub brązami.
  6. Napowietrzaj

    • przewracaj pryzmę co 1–2 tygodnie, częściej na starcie,
    • rozbijaj zbitki, mieszaj boki ze środkiem.
  7. Dokarm mikroby przy potrzebie

    • jeśli pryzma nie rusza:
      • dołóż trochę zielonego,
      • ewentualnie użyj startera / obornika / mocznika z głową,
      • dodaj odrobinę mączki kostnej, popiołu lub mączki skalnej.
  8. Koryguj na bieżąco

    • śmierdzi? Dodaj brązów i mieszaj,
    • suchy i zimny? Podlej, dorzuć zielone, przerzuć,
    • stoi w miejscu? Sprawdź wielkość pryzmy i mikroklimat – może trzeba ją „dołożyć” i osłonić.

Jeśli przelecisz tę checklistę choć raz-dwa sezony, zobaczysz, że czas kompostowania przestaje być loterią. Pryzma robi się przewidywalna, a Ty co kilka miesięcy masz do dyspozycji własny, żyzny materiał zamiast kupować ziemię w workach.